Zapowiedź GP Ameryk na torze COTA

Jeszcze nie opadły emocje po ostatnim wyścigu, a już lada moment ruszy GP Ameryk. Czego możemy oczekiwać? Zapraszam na zapowiedź weekendu w Teksasie.

Tor

COTA

Circuit Of The Americas, bo tak brzmi pełna nazwa tego toru, wybudowano w 2012 roku, a rok później karuzela MotoGP zawitała na niego po raz pierwszy. Obiekt posiada 11 lewych i 9 prawych zakrętów, szerokość 15 metrów, a jego łączna długość wynosi 5,5 km. COTA może pochwalić się najdłuższą prostą w całym kalendarzu, która ma aż 1200 metrów. Najbardziej charakterystycznym elementem tego toru jest pierwszy zakręt, do którego dohamowuje się jadąc mocno pod górkę.

Marc „Król COTA” Marquez

Cały czas mam w pamięci genialne zwycięstwo Marqueza sprzed kilku dni. Można je podważyć tym, że nie wiadomo co by było gdyby Rossi nie miał problemów z drugim motocyklem, bo przez zmianą Włoch był w stanie walczyć z zawodnikiem Hondy, ale to tylko spekulacje. Fakty są takie, że Hiszpan wygrał z ponad 7-mio sekundową przewagą,, co robi wrażenie. Teraz może być podobnie.

Odkąd w 2013 roku COTA zadebiutowała w kalendarzu MotoGP, nikt inny tutaj nie triumfował. To tutaj Marquez wygrał swój pierwszy wyścig w królewskiej klasie, co wtedy było sporą niespodzianką. Warto zaznaczyć, że każde z tych zwycięstw było bardzo przekonujące i nikt nie był poważnym zagrożeniem dla Hiszpana.

Patrząc na poprzednie trzy wyścigi o GP Ameryk i ten niedawny na torze Termas de Rio Hondo, Marquez wydaje się murowanym faworytem. Ten sezon przez zmianę dostawcy opon jest jednak dość nieprzewidywalny, więc radziłbym wstrzymać się z postawieniem ostatnich pieniędzy na MM93. Jakby co, ostrzegałem.

Pedrosa czarnym koniem?

Raczej bym na to nie liczył, ale jest kilka faktów, które pozwalają mieć cień nadziei.

W 2013 i 2014 roku Pedrosa był tutaj drugi. Podczas pierwszej wizyty na tym torze Dani długo prowadził, ale w drugiej części Marquez podkręcił tempo i to on cieszył się z 25 punktów. Rok później Pedrosa nie był wymagającym rywalem dla swojego team-partnera, ale za to trzeciego na mecie Dovizioso pokonał o przeszło 15 sekund. W zeszłym sezonie Dani nie startował na COTA ze względu na rehabilitację po operacji.

Statystyki całkiem okazałe. Do tego należy dodać, że #26 w Argentynie stanął pierwszy raz na podium w tym roku, więc może będzie to punkt zwrotny. Wiem, że to trzecie miejsce było bardzo szczęśliwe, ale może ten wynik podziała pozytywnie na Pedrosę i wróci on do formy, którą prezentował pod koniec ubiegłorocznych mistrzostw.

Dovizioso rządny krwi

To co się wydarzyło w Termas de Rio Hondo na ostatnich metrach było wielkim rozczarowaniem dla Andrei Dovizioso. Włoch przez nieodpowiedzialny manewr Andrei Iannone stracił pewne drugie miejsce, oraz pozycję wicelidera mistrzostw. Dovizioso musi jednak szybko o tym zapomnieć i skupić się na najbliższym wyścigu.

A ten może być dla niego bardzo dobry, ponieważ DesmoDovi ma zaskakująco dobre wspomnienia związane z Teksańskim obiektem. Wprawdzie w 2013 roku był dopiero na 7 pozycji, ale należy pamiętać, że wtedy Ducati łagodnie mówiąc nie było zbyt konkurencyjne, ale w 2014 Dovizioso stanął na najniższym stopniu podium, a 12 miesięcy temu był drugi, tracąc do Marqueza jedynie nieco ponad 2 sekundy. Może teraz zwycięstwo?

Jest na to szansa, ale zarówno Dovi jak i Ducati muszą się wspiąc na wyżyny, bo Marquez będzie bardzo trudny do pokonania. No i najważniejsze – Dovizioso nie może mieć blisko siebie Iannone 😉

Pierwsze podium Viñalesa?

W GP Argentyny było bardzo blisko pierwszego podium w królewskiej klasie, ale Viñales popełnił błąd i zakończył zmagania w żwirze. Mimo upadku młody Hiszpan był gwiazdą tego wyścigu i pokazał, że nawet na Suzuki jest w stanie walczyć o czołowe lokaty.

Maverick na COTA w MotoGP startował tylko raz, zajmując 9 miejsce, ale za to w niższych klasach odnosił tutaj sukcesy. W 2013 roku startując jeszcze w Moto3 Viñales był drugi tuż za Alexem Rinsem, a rok później wygrał on wyścig klasy Moto2. Był to pierwszy triumf Hiszpana w pośredniej klasie, a był to dopiero drugi wyścig #25 na takim motocyklu.

Osobiście będę za niego mocno trzymał kciuki. Viñales pokazuje, że jest jedną z największych młodych gwiazd tego sportu, a pierwsze podium to kwestia czasu. Skoro swoje pierwsze zwycięstwo w Moto2 wywalczył na Amerykańskiej ziemi, to może po raz kolejny ten obiekt przyniesie mu szczęście.

Yamaha musi się bać

GP Ameryk może być bardzo trudnym weekendem dla Yamahy. Na trzy wyścigi, które odbyły się do tej pory na COTA, tylko dwa razy kierowcy japońskiej marki stawali na podium – w 2013 roku trzeci był Lorenzo, a w zeszłym sezonie na tym samym miejscu zmagania zakończył Rossi. Bardzo słaby dorobek.

Nigdy ten tor nie leżał tej stajni. Najgorszy był 2014 rok, gdzie zarówno Rossi jak i Lorenzo mieli spore problemy z oponami i metę mijali na kolejno 8 i 10 pozycji.

W ten weekend może być jednak inaczej. VR46 przyjedzie do Stanów Zjednoczonych podbudowany drugim miejscem w generalce, a Hiszpan będzie chciał się zrehabilitować za niepowodzenie w Argentynie. Jeżeli tylko maszyna na to pozwoli, to obu panów powinniśmy oglądać w czubie.

Teksańska masakra nadchodzi

Weekend na COTA zapowiada się bardzo ciekawie z kilku względów. Oczy wszystkich będą skierowane na niepokonanego Marqueza, ale inni też są groźni i mają wiele do udowodnienia. Z tego powodu ja już nie mogę się doczekać!

Pozdrawiam
DesmoMach

  • Civus

    Kolejne GP przed nami i czy kolejne problemy z oponami Michelin 😛 się okaże, Suzuki może mieć przewagę na krętych odcinkach ale na prostej może być ciężko jednak liczę na Vinalesa ale to się zobaczy, Yamaha wydaje się być przegrana z Hondą ale wtedy były inne opony, pewne jest że Ducato będzie odrabiać punkty 🙂

    • DesmoMach

      Akurat Suzuki w tym roku spisuje się nadspodziewanie dobrze jeśli chodzi o prędkość maksymalną. W Argentynie Viñales był na 5 miejscu odnośnie średnich prędkości maksymalnych. Jest to naprawdę dobry wynik. Przecież w zeszłym roku było pod tym względem tragicznie. Postęp godny podziwu.