MotoGP – Zapowiedź TT Assen

Po dwóch weekendach bez MotoGP motocyklowe mistrzostwa świata wracają do rywalizacji. Kierowcy i zespoły udają się do Holandii na legendarny tor Assen, na którym odbędzie się ósma runda sezonu.

Tor

Jeśli miałbym określić tor Assen jednym słowem, to z całą pewnością tym słowem byłaby historia. Holenderski obiekt jest jedynym, który w motocyklowych mistrzostwach świata gości od pierwszej edycji, czyli od 1949 roku. Oczywiście tor przez ten okres przeszedł kilka dużych modernizacji, a ostatnia taka poważna zmiana miała miejsce w 2006 roku, kiedy to skrócono pętlę z 7,705 km. do 4,788 km. Poprzednia wersja była znacznie bardziej imponująca ze względu na dużą ilość szybkich zakrętów, ale obecna też nie ma się czego wstydzić, co potwierdzają zawodnicy, którzy uwielbiają rywalizować na Holenderskim obiekcie.

Rossi faworytem

Jednym z takich zawodników jest Valentino Rossi. Włoch nie ukrywa, że Assen jest jednym z jego ulubionych torów i wcale nie ma mu się co dziwić, skoro w Holandii triumfował dziewięciokrotnie, w tym 7 razy w klasie MotoGP.

Ostatni raz The Doctor zwyciężył w Holandii w poprzednim sezonie, kiedy to po pasjonującej walce i kontakcie na ostatniej szykanie ostatniego okrążenia z Marcem Marquezem, wygrał z Hiszpanem o niewiele ponad sekundę. Tak duża przewaga była spowodowana przecięciem szykany przez zawodnika Yamahy, ale sędziowie w żaden sposób nie ukarali go za ten manewr, uznając, że była to wyższa konieczność.

Czy w tym roku znów dojdzie do tak zaciętej końcówki? Jest na to szansa, ponieważ poprzednia runda pokazała, że Rossi jest w wyśmienitej formie. Wygrana w Katalonii była dość niespodziewana, ale w pełni zasłużona. Włoch ostatnimi laty wyrósł na specjalistę od takich zwycięstw, których mało kto się spodziewa, ale w Assen to on będzie faworytem. Jak w takiej roli VR46 się spisze? Ciężko przewidzieć, ale z pewnością Valentino zrobi wszystko, aby zniwelować stratę 22 punktów do Marqueza. Assen wydaje się do tego idealnym miejscem.

Rewanż Marqueza?

Zeszłoroczne TT Assen nie było zbyt udane dla Hiszpana – wprawdzie zajął on drugie miejsce, ale liczył na wygraną. Rozgoryczenie było tym większe, że wg zawodnika Hondy, Rossi z premedytacją szukał kontaktu, przez co mógł bezkarnie ściąć szykanę. Nie będę roztrząsać tej całej sytuacji, bo nie miejsce na to, ale jedno jest pewne – Marquez tą sytuację doskonale pamięta i będzie chciał sobie to odbić wygrywając w tym roku.

Zawodnik Hondy jedzie do Holandii jako lider klasyfikacji generalnej i jeden z głównych faworytów. W Assen Hiszpan wygrywał w każdej klasie, w której jeździł, co jest nie lada wyczynem. Również dla niego jest to jeden z ulubionych torów, a do tego – jak sam mówi – jest to pierwszy obiekt z serii kilku, które pasują jego stylowi jazdy. Szykuje się mocny początek wakacji w wykonaniu czterokrotnego mistrza świata.

Lorenzo ma o czym myśleć

Po fatalnym domowym wyścigu na torze w Montmeló, Jorge Lorenzo powraca do rywalizacji w bojowym nastroju. Chce zmazać plamę sprzed niemal trzech tygodni, gdzie konkurencyjny był jedynie na pierwszych okrążeniach i wygrać w Assen.

To zadanie może być jednak bardzo trudne, ponieważ Por Fuera nigdy nie brylował na tym obiekcie. Zaledwie jedno zwycięstwo i trzy wizyty na podium w MotoGP pokazują jak ciężki jest to dla niego tor. Sama konfiguracja jednak sprzyja Yamahom, więc jeżeli 29-latek trafi z ustawieniami i nie znajdzie się w pobliżu pewien kosiarz z Ducati, to jest szansa na dobry wynik.

Ten z pewnością przydałby się Lorenzo, który po GP Katalonii spadł na drugie miejsce w generalce za Marqueza, do którego traci 10 oczek. Znając zawziętość Hiszpana zrobi on wszystko, aby znów być na szczycie tabeli.

Mała niespodzianka

Jeśli miałbym wskazać faworytów do zwycięstwa, to szukałbym ich wśród wcześniej wspomnianej trójki. Jednak jest jeden kierowca, który może pokusić się o wskoczenie na podium. Tym zawodnikiem jest Dani Pedrosa.

Zawodnik z Sabadell wprawdzie nigdy w królewskiej klasie nie wygrywał TT Assen, ale na podium stawał pięciokrotnie. Hiszpan jednak od kilku wyścigów prezentuje coraz to lepszą formę, czego skutkiem był najniższy stopień podium w GP Katalonii, więc jeżeli Dani utrzyma progres, to może być mocnym kandydatem do czołowej trójki.

Długo, długo nic

No może nieco przesadzam, ale raczej nikt inny zawodnikom fabrycznych ekip Yamahy i Hondy nie powinien zagrozić. Tak to wygląda na papierze, ale nikt nikomu nie zabrania napsuć krwi czterem kosmitom.

Maverick Viñales w GP Katalonii pokazał, że może rywalizować z najlepszymi, a jego walka z Pedrosą i Lorenzo była jedną z atrakcji tamtego wyścigu. Agresywna jazda na początku źle wpłynęła na opony i młody Hiszpan nie miał szans na podium (był czwarty), ale zaprezentował szybkość i jeżeli w lepszym stanie zachowa swoje Micheliny na przestrzeni całego dystansu, to #25 może namieszać.

W innym nastroju jest drugi z zawodników Suzuki – Aleix Espargaró. Starszy z braci Espargaró już na pewno nie zostanie w obecnym teamie, po tym jak Suzuki ogłosiło zakontraktowanie Álexa Rinsa na dwa kolejne lata. Hiszpan raczej nie powinien mieć problemów ze znalezieniem nowego pracodawcy, ale przydałby się dobry rezultat, aby zwiększyć swoją pozycję negocjacyjną. W poprzednim sezonie Aleix był drugi w kwalifikacjach, więc może i tym razem błyśnie.

Na koniec pozostaje ekipa Ducati. Z pewnością będzie to zespół, któremu będzie się poświęcać dużo czasu w ten weekend. Zacznijmy od pozytywów – Andrea Dovizioso pojedzie swój 150. wyścig w motocyklowych mistrzostwach świata. Okrągła liczba, więc będzie co świętować, choć sam Włoch nie przepada za tym torem. Mimo awersji do Assen, Dovi w najwyższej kategorii stawał w Holandii trzy razy na „pudle”, co nie jest najgorszym rezultatem. Może sprawi sobie prezent i dołoży kolejne?

Teraz ten zły, czyli Andrea Iannone. Włoch po storpedowaniu Lorenzo podczas GP Katalonii, w niedzielę będzie startował z ostatniego pola. Kara jak najbardziej słuszna, ale wiele osób twierdzi, że za łagodna. Ja także zaliczam się do tego grona ludzi, ponieważ młodszy z zawodników Ducati szybko przebije się do przodu i nawet jej nie odczuje. Taka jednak zapadła decyzja, a nam i zawodnikom z drugiej połowy stawki pozostaje się modlić, że podczas odrabiania strat nikt przypadkowo nie ucierpi.

Wyścig w niedzielę

Wyścig na torze w Assen zawsze był rozgrywany w sobotę, ale od tego roku jak każdy inny odbędzie się w niedzielę. Nie zapomnijcie, bo zapowiada się bardzo ciekawie. Do tego smaczku dodaje jak zwykle niepewna pogoda w tym regionie, więc tak naprawdę nic nie jest pewne, no może oprócz emocji, których z pewnością dostarczą nam najlepsi kierowcy na świecie. Nie pozostaje mi więc nic innego jak życzyć Wam niezapomnianego weekendu z MotoGP 🙂

Pozdrawiam
DesmoMach