MotoGP – Marquez miażdży rywali

Marc Marquez wygrał wyścig na torze Termas de Rio Hondo. Wyścig obfitował w wiele upadków czołowych zawodników, jak i w sporą liczbę wyprzedzań. Przyjrzyjmy się mu z bliska.

Jeszcze przed startem zmagań zapadła ważna dla losów decyzja – wyścig skrócono do 20 okrążeń, a pomiędzy 9 a 11 kółkiem zawodnicy zmuszeni byli do zjazdu na pit-stop w celu zmiany motocykla. Wszystko to przez awarię opony Scotta Reddinga podczas sobotniego treningu.

Bardzo dobry start zanotował Dani Pedrosa, ale na pierwszym zakręcie musiał odprostować swój motocykl, aby uniknąć kolizji z Iannone i Hiszpan spadł daleko poza pierwszą dziesiątkę. Sytuację wykorzystał Andrea Dovizioso, który objął prowadzenie.

Włoch długo nie cieszył się z prowadzenia, bo na 3 okrążeniu wyprzedził go Marquez, a kółko później spadł za Valentino Rossiego. Od tego momentu Dovi nie był w stanie dotrzymywać tempa prowadzącej dwójki.

Na 6 okrążeniu z wyścigu wyleciał Jorge Lorenzo. Hiszpan, który od startu miał zadziwiająco słabe tempo, najechał na mokrą plamę i zaliczył uślizg przedniego koła. Był to koniec marzeń aktualnego mistrza świata na drugie zwycięstwo w tym sezonie.

Tuż przed zmianom motocykli, Rossi zaczął mocno atakować Marqueza i na chwilę nawet obejmował prowadzenie, ale Hiszpan szybko kontrował. Do alei serwisowej czołowa dwójka zjechała w tym samym momencie, ale po wyjeździe pozostało wszystko po staremu.

Szybko jednak można było zauważyć, że na drugiej maszynie Rossi nie był tak szybki jak na pierwszej. Włoch zaczął tracić coraz więcej do prowadzącego Marqueza, a co gorsze za nim szybko jechała grupka złożona z Viñalesa, Dovizioso i Iannone.

Na 15 okrążeniu wspomniana wcześniej trójka dopadła zawodnika Yamahy i zaczęła się walka. Gdy wydawało się, że ta czwórka powalczy o drugie miejsce, Maverick Viñales popełnił błąd i na kilka kółek przed metą wypadł z toru. Szkoda, bo mogło to być pierwsze podium w MotoGP dla najmłodszego kierowcy w stawce.

Wtedy do roboty wzięli się jeźdźcy Ducati, którzy wyprzedzili The Doctora. Wszystko wyglądało na to, że Dovizioso będzie drugi, a Iannone trzeci, ale wtedy na przedostatnim zakręcie wyścigu młodszy z Włochów w bardzo nieodpowiedzialny sposób zaatakował swojego team-partnera, stracił panowanie nad swoim Ducati i skosił Dovizioso, wysyłając oba motocykle w żwir.

Wyścig z ponad 7-mio sekundową przewagą wygrał Marc Marquez. Dzięki temu zwycięstwu zawodnik Hondy objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Drugie miejsce zajął Rossi, a trzeci dość niespodziewanie był Dani Pedrosa, ale jego strata do zwycięzcy wyniosła niemal pół minuty.

Marquez wrócił

Od testów przedsezonowych mówiło się, że Honda ma wielkie problemy, a sam Crutchlow mówił, że japońskie maszyny są za Yamahą, Ducati, a nawet za Suzuki.

I może wtedy faktycznie tak było. Jednak podczas pierwszego GP Honda zrobiła duży krok w przód. Marquezowi udało się zakończyć zmagania na najniższym stopniu podium, co zważywszy na ogólne niezadowolenie z motocykla, a w szczególności na problemy z elektroniką dostarczaną przez Magneti Marelli, było sporą niespodzianką.

Teraz jesteśmy już po drugim wyścigu sezonu, który zdominował nie kto inny a Marquez. Pole position, najszybsze okrążenie wyścigu i pewne zwycięstwo – weekend idealny.

Normalnie biłbym mu brawo i z niecierpliwością wyczekiwałbym na następny wyścig, ale w tym momencie jestem mocno zaniepokojony. Skoro Marquez ma takie problemy, a mimo to potrafi w taki sposób rozprawiać się z rywalami, to co będzie jak Honda wyeliminuje niedogodności?

Pewnie niektórzy pomyślą, że japońscy inżynierowie już je rozwiązali. Większość na pewno, ale nadal widać, że Honda ma spore braki jeśli chodzi o prędkość maksymalną. We wczorajszym wyścigu Marquez notował mniejsze prędkości nawet od Alvaro Bautisty, który dosiada mocno średniego motocykla Aprilia. Przy Ducati, Honda wygląda jak maszyna Moto2 przy Moto3.

Gołym okiem widać, że w tym aspekcie jest wiele do poprawy. Jeśli to uda się Hondzie poprawić, to obawiam się, że możemy mieć powtórkę z sezonu 2014, kiedy to Marc robił z rywalami co chciał. Oby do tego nie doszło, bo chyba nikt nie tęskni za taką dominacją.

Iannone robi miejsce Lorenzo?

Po padoku MotoGP coraz więcej mówi się, że Jorge Lorenzo podpisze lub nawet już podpisał umowę z Ducati. Pozostaje pytanie kogo Hiszpan zastąpi w włoskiej stajni.

Do tej pory wydawało się, że bliżej opuszczenia zespołu jest Dovizioso. Włoch zaliczył słabą drugą część poprzedniego sezonu i ostatecznie musiał uznać wyższość swojego kolegi zespołowego.

Jednak po wyścigu na Termas de Rio Hondo sytuacja mogła ulec zmianie. Iannone swoim głupim manewrem pozbawił Ducati podwójnego podium, a także Dovizioso drugiego miejsca w generalce.

Nie potrafię zrozumieć co Iannone chciał tym manewrem pokazać. Wyższość nad Dovim? No to pokazał. Nawet waleczności nie pokazał, bo gdy starszy z Włochów pchał swój motocykl do mety, to Iannone siedział sobie na krzesełku, które stało przy torze.

Mam szczerą nadzieję, że ten manewr otworzy oczy szefom Ducati i zdecydują się pozostawić Dovizioso w zespole na kolejny rok. Wg mnie jest on bardziej wartościowym zawodnikiem niż Iannone, który choć jest szybki, to potrafi „zabłysnąć” w taki sposób jak wczorajszego wieczoru.

Pozdrawiam
DesmoMach

  • Civus

    Ja powiem tak, była by zacięta walka miedzy #46 a #93 gdyby nie stresik z oponami i przez to zjazd do boksów ale stało się inaczej jednak i tak Rossi szczęśliwie na 2gim miejscu bo to co się stało z Ducatami to nie do uwierzenia, szkoda też Vinalesa bo było by pierwsze jego podium w MotoGP, czekam do GP Ameryki

    • DesmoMach

      W zasadzie zabrakło jedynie walki o zwycięstwo do końca, bo oprócz tego wyścig bardzo ciekawy.