F1 – Rosberg wygrywa nocny wyścig w Bahrajnie

Gdyby wszystkie wyścigi Formuły 1 były takie jak ten ostatni, to włodarze tego sportu mogliby spać spokojnie. Wyprzedzania, awarie, kolizje, latające części bolidów i wiele akcji na torze. Taką Formułę 1 chcemy oglądać!

Dziś nie będzie opisu wyścigu. Zmagania miały miejsce w niedzielę, a dziś już jest wtorek, więc każdy kto chciał widział wyścig lub o nim poczytał. Lubię robić takie opisy, ale teraz po prostu nie dałem rady. Opis MotoGP i meczu Manchesteru United jest dla mnie po prostu ważniejszy i na F1 już zabrakło czasu. Mam nadzieję, że wybaczycie, a teraz pora na moje wrażenia z GP Bahrajnu.

Rosberg mistrzem?

Z pewnością jest na takie stwierdzenie za wcześnie, ale statystyki jasno pokazują, że jest na to spora szansa. Rosberg wygrywając wyścig na torze Sakhir odniósł drugie z rzędu zwycięstwo w tym sezonie. Historia pokazuje, że zawodnik, który wygrywa dwa pierwsze Grand Prix niemal zawsze sięga po tytuł. Ostatni taki wyjątek potwierdzający regułę miał miejsce w 1982 roku, kiedy to Alain Prost zwyciężał dwa pierwsze wyścigi, ale mistrzostwo zgarnął Keke Rosberg.

Wszystko wskazuje na to, że Nico ma sporą szansę na swoje pierwsze mistrzostwo – posiada najlepszy bolid w stawce, znakomicie rozpoczął sezon, a nawet statystyki świadczą na jego korzyść.

Problem w tym, że tak naprawdę jeszcze nie widzieliśmy bezpośredniej walki Niemca na torze z jego team-partnerem i najgroźniejszym rywalem, Lewisem Hamiltonem.

Oba zwycięstwa były dość spokojne – w Melbourne Rosberg wygrał dzięki dobrze dobranej strategii, a w Bahrajnie wszyscy pretendenci do walki o czołowe lokaty albo odpadli przed startem (Vettel), albo stracili wiele czasu na pierwszym zakręcie (Hamilton). W obu przypadkach nie mieliśmy okazji zobaczyć rywalizacji kierowców Mercedesa koło w koło.

Nie umniejszam zasług Rosbergowi, ale wydaje mi się, że początek o niczym nie świadczy. Jeszcze wiele weekendów wyścigowych przed nami, więc wszystko może się zdarzyć. Tym bardziej, że dotychczasowe kwalifikacje wygrywał Hamilton, więc szybkość jest.

Lewis, pobudka!

No właśnie, prędkość jest, ale cały czas czegoś brakuje. W zasadzie nawet wiem czego – koncentracji. Zarówno w Australii jak i Bahrajnie Hamilton miał fatalne starty. Jest to tym ciekawsze, że w obu wyścigach Anglik ruszał z czystej strony toru, i w obu wypadkach objeżdżał go Rosberg, który startował z brudnej części nawierzchni.

Lekki wpływ na to może mieć zmiana regulaminowa, która uczyniła starty nieco bardziej wymagającymi, ale po tylu dniach testowych, gdzie kierowcy mieli okazję potrenować ruszanie, taki kierowca jak Hamilton na pewno to wszystko ma w małym palcu.

Osobiście wydaje mi się, że to wina koncentracji. Lewis znany jest z tego, że miewa momenty dekoncentracji i w tym doszukiwałbym się tak słabych pierwszych metrów Anglika po zgaśnięciu czerwonych świateł. Uważam też, że podczas następnego GP Hamilton ruszy bezbłędnie. Anglik widzi, że strata do zespołowego partnera zaczyna być niebezpiecznie duża i na starcie GP Chin skupi się na 120% i zaliczy w końcu dobry start.

Haas dalej zadziwia

Powiem szczerze – po pierwszym wyścigu, gdzie Grosjean zajął 6 miejsce w debiutującym w F1 bolidzie Haasa pomyślałem, że to taki pojedynczy wybryk. Wtedy dużo pomogła Francuzowi czerwona flaga, którą wywieszono po wypadku Alonso, oraz dobra decyzja odnośnie opon. Teraz wiem, że się myliłem. Bardzo się myliłem.

W niedzielę Grosjean pojechał genialny wyścig. Zupełnie jak nie on. Bezbłędnie, szybko, a do tego bardzo efektownie. Patrzenie jak Francuz połyka kolejne bolidy dużo bardziej doświadczonych zespołów sprawiało mi dużo radości. Ostatecznie 30-latek minął linię mety na 5 pozycji.

A najfajniejsze są wypowiedzi członków teamu po wyścigach. Każdy podkreśla, że nigdy nawet nie marzyli o tak wysokich lokatach, które dla nich są niczym zwycięstwa. Fajnie czytać takie rzeczy, ponieważ wszyscy naokoło najczęściej na wszystko narzekają.

Haas jest niewątpliwie powiewem świeżego powietrza. Takim Leicester Formuły 1. Myślę, że teraz większość ludzi, oprócz swojemu ulubionemu kierowcy czy zespołowi, będzie też trzymać kciuki za Haasa. Ja będę.

Ja chcę jeszcze raz!

Wyścig o GP Bahrajnu był bardzo ekscytujący. Nieco rozczarował brak walki o zwycięstwo, ale cała reszta była była genialna i sądzę, że będzie to mocny kandydat do wyścigu sezonu. Miejmy nadzieję, że zmagania w Chinach będą co najmniej tak samo ciekawe. O tym przekonamy się w dniach 15-17 kwietnia. Ja nie mogę się doczekać!

Pozdrawiam
DesmoMach

  • Civus

    Nuda, nuda, nuda, no pomimo kilku ciekawych momentów, dosłownie zasypiałem, nie pamiętam kiedy ostatnio ekscytowałem się F1 chyba wtedy gdy jeździł Kubica taką mamy F1 a szkoda,bo w Moto 3 jest więcej adrenaliny 😉

    • DesmoMach

      Akurat ten wyścig był wg mnie bardzo dobry. Jak na F1 to naprawdę dużo się działo. Porównanie z Moto3 trochę nie na miejscu, bo tam zawsze jest najwięcej walki. Młodzi nie kalkulują i walczą o każdy centymetr toru. Do tego zbliżone do siebie motocykle robią widowisko. Ale rozumiem Twój sceptycyzm. Formuła 1 kiedyś była lepsza i z tym się zgodzę.